Niedziela

Rano byliśmy na kolejnej mszy za dziadka, za pierwszym razem, gdy ksiądz powiedział, za kogo jest msza, chciało mi się płakać, potem było lepiej, ale pod koniec mszy znowu mnie naszło i ciężko było mi się pozbierać… widocznie po 4 latach wcale nie jest lepiej… Ale przynajmniej maseczka na twarzy na coś się przydała 😛 Chociaż okularnikom ciężko jest w niej wytrzymać 😛 Potem pojechaliśmy na cmentarz, a po południu zjechała się rodzinka i babcia była jak zawsze w siódmym niebie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *